Najbliższy ideału przepis zatytułowany kutia znaleźliśmy na tych stronach. Nam jednak mało, ale po kolei.
20 dag łuskanej pszenicy gotujemy do miękkości – tak jak w referencyjnym przepisie. Zanim jednak jednak zabierzemy się do maku – mielimy go. Ale nie z rodzynkami! Wyobrażacie sobie, aby w oryginalnym przepisie były jakieś rodzynki. Często radośnie podaje sie “bakalie” i wrzuca do kutii, co leżało w markecie na półce, ale nie tak.
Do kutii dokładamy: orzechy włoskie lub laskowe (niby to orzech i to orzech, ale własnego towarzystwa nie znoszą, suszone śliwki oraz wiśnie z kompotu.
Tak właśnie wyglądają polskie bakalie. Mak mielimy z tymi pysznościami, zalewamy wodą gorącą, i gotujemy, aż mak zmięknie. Dodajemy miód, pszenicę i śmietanę i mamy już święta, a obok pachnie karp smażony.